03:47:00

Bo wszystko kręci się wokół miłości...kilka słów o macierzyństwie.

Bo wszystko kręci się wokół miłości...kilka słów o macierzyństwie.

W macierzyństwie tak to już jest, że niczego nie da się zaplanować. Nawet najlepiej napisany plan prawdopodobnie w 80 % nie będzie wykonany. Ten niesamowity, choć trudny czas w życiu kobiety potrafi bardzo zdezorganizować jej cały dzień. Ba! Żeby tylko jeden dzień. Każda przyszła mama nastawia się na cukierkowe życie z małym brzdącem. Na piękne zdjęcia, na których maluszek uśmiecha się od ucha do ucha. Myślimy, że od urodzenia będziemy śpiewać kołysanki i opowiadać bajeczki. Jakże daleko w rzeczywistości do takiego ideału. Nie zrozumcie mnie źle - jest idealnie, ale na swój nieidealny sposób.

05:35:00

Nasze nowe życie.

Nasze nowe życie.


Czytając poprzedni swój wpis z 25 października chce mi się troszkę śmiać. Rozpisywałam się na temat tego jak lekarz sugerował mi pod koniec września, że lada moment urodzę a już był koniec października i nic. W tamtym wpisie pogodziłam się z faktem, że jeszcze poczekam na swoją kruszynkę po czym dokładnie dzień później nad ranem złapały mnie pierwsze skurcze porodowe a po południu Lutka była już z Nami! Co jeszcze ciekawsze - urodziłam dokładnie w dzień wyznaczonego terminu - 26.10.2019 r. Najpiękniejsza data mojego, naszego życia.


Od czasu narodzin minęły prawie dwa miesiące i dopiero teraz mój mózg zaczyna ogarniać co się dzieje. Ten mały człowieczek potrafi tak rozregulować tryb dnia i nocy, że w zasadzie momentami zanikają te pory. Ostatnie dwa miesiące to czas, w którym nie tylko przywitałam na świecie swojego pierwszego potomka. Był to również czas, w którym trzeba było mnóstwo rzeczy po nadrabiać, pozałatwiać, uporządkować (choć z tym ostatnim ciągle ciężko idzie) - szczególnie na uczelni ( tak, jestem z tych szalonych osób, które nie skorzystały z urlopu dziekańskiego i nie przerywają studiów). Jeśli ktoś uważa, że pójście do urzędu od razu po wyjściu ze szpitala i stanie w kolejce jest łatwizną to się grubo myli. Już nie mówiąc o wszystkich tak ważnych rzeczach jak załatwienie poradni pediatrycznej, ogarnięcie wizyt patronażowych, szczepień, meldunku, wniosków, lekarzy... Czy w tym wszystkim da się pamiętać o sobie? Powiem tak - jest ciężko. Z dnia na dzień coraz to bardziej podziwiam te wszystkie wariatki, które decydują się na dziecko. To jest tak ciężka praca, że zanim się kobiety na to zdecydują powinny przejść badania psychologiczne czy są na to przygotowane (pół żartem, pół serio, ale chyba bym ich nie przeszła). Teraz już mniej więcej wiem jak działa cały ten system, że trzeba bez przerwy być w gotowości i na najwyższym obrotach. Teraz nawet nauczyłam się wysypiać, pomimo że maleństwo wstaje co 3 godziny na jedzenie i...ba, jestem nawet dużo bardziej wyspana niż po nocy, gdzie ktoś przejmie małą a ja mam za zadanie odespać. Pomyślelibyście?

Cieszę się, że w tym wszystkim zaczynam odzyskiwać siły i zdrowy rozsądek. Dzisiaj przychodzę tylko z taką refleksją, że ciągle mało się mówi o ciąży, o porodzie, o tym na co trzeba się przygotować. Kobiety wychodzą chyba z założenia, że skoro one już to przeżyły to po co dzielić się tym z innymi. A może nie chcą? Każda z nas jest inna i każda przechodzi to inaczej. Tak naprawdę po tych dwóch miesiącach, które psychicznie będą chyba najtrudniejsze dla każdej świeżo upieczonej mamy, najważniejsze jest jedno...nie bać się poprosić i nie wstydzić się przyjąć wsparcia.

O tym na pewno będę jeszcze mówić głośno. A tymczasem przedstawię tylko moje małe cudo!
Alicja Gabriela.
Urodzona 26. 10. 2019 r. o godzinie 16.40 w szpitalu we Wrocławiu.
Ważyła 3400 g i mierzyła 52 cm.
Obecnie ponad 5 kg kluska.
A poniżej przedstawiam Jej pierwsze zdjęciu zaraz po urodzeniu.


08:04:00

Ostatnie dni w ciąży?

Ostatnie dni w ciąży?
 

Październik to miesiąc, który był przeze mnie pięknie zaplanowany, ułożony niemalże od A do Z, bo przecież cóż może się zdarzyć? Oczywiście w planach poród gdzieś zamieściłam. Z tyłu głowy ciągle miałam zapaloną lampkę, że w każdej chwili już może się to zacząć, jednakże nie sądziłam, że dostanę na punkcie tego wydarzenia aż takiego bzika. Dosłownie. Chyba nie da się urodzić i nie zwariować, prawda? 

03:15:00

Czy blogi to już przeżytek?

Czy blogi to już przeżytek?
Siedzę właśnie przed komputerem i piję kawę. Zdaję sobie sprawę, że dosłownie kilka tygodni temu dodawałam dokładnie podobny wpis odnośnie tego o czym będę pisać we wrześniu, a właściwie o czym wy będziecie czytać. Wbrew pozorom najchętniej czytanym tekstem był ten, który dotyczył mojej ciąży. Sama się rozczulam jak wchodzę i przeglądam o czym tam opowiadałam. Myślę nawet nad tym czy nie wydrukować sobie fragmentów z tego wpisu i nie wkleić na pamiątkę do albumu małej. Kto wie, być może kiedyś ten tekst zniknie w czeluściach internetu albo sama pod wpływem chwili go usunę a później będę żałować, bo pamięć ludzka płata figle a tam mam wszystko ładnie ujęte. Kolekcjonowanie wspomnień to chyba najpiękniejsza rzecz na świecie!

10:15:00

Jedna rzecz, której nauczyłam się do ukończenia 22. roku życia.

Jedna rzecz, której nauczyłam się do ukończenia 22. roku życia.

Wpis na moje 22. urodziny jest dla mnie szczególny. Pozornie nic nie znacząca data, która sprawia, że człowiek jednak na moment się zatrzymuje by pomyśleć. Życie nie powinno biec od urodzin do urodzin, ale miło jest tak stanąć i zastanowić się, co pięknego zdarzyło się u mnie od 26. września 2018 roku do 26. września roku 2019. Tak, pięknego. Bo urodziny są po to, aby myśleć o tym co szczęśliwe i dobre.

Dokładnie rok temu pisałam o 21 rzeczach, które udało mi się osiągnąć do 21. urodzin. Skoro obchodzę dzisiaj dokładnie o roczek więcej to powinnam dodać jedną rzecz do tej listy. Wbrew pozorom jest taka jedna, której nauczyłam się i doświadczyłam właśnie podczas ostatnich dwunastu miesięcy.

Nauczyłam się, że każdą trudną sytuację, każdą przeszkodę i każdą kłodę położoną pod nogi przez innych da się pokonać. Da się. Koniec, kropka.
Umiejętnością, która mi w tym pomogła była chęć pytania i proszenia o pomoc, przyjmowanie wsparcia i traktowanie ludzi z szacunkiem, wbrew wszystkiemu.

Znacie te proste 6 zasad, które sprawiają że każdy dzień jest wyjątkowo udany?

Ciesz się małymi rzeczami.
Rób co cię uszczęśliwia.
Nie bój się śmiać.
Tańcz, niech wszyscy patrzą.
Kochaj, bo miłość uskrzydla.
Żyj tak, aby niczego nie żałować.

Dzisiaj jest krótko i konkretnie. Z tym jednym ważnym przekazem - rób co cię uszczęśliwia, tak żebyś jak ja mógł wpisać co rok to jedno, dobre wspomnienie, tę jedną nabytą umiejętność do listy, której bilans zobaczysz pod sam koniec życia. Pomimo, że to moje urodziny to ja życzę wam i sobie, aby nasze listy były jak najdłuższe i jak najbardziej wartościowe.

Asia. 
Copyright © 2016 Neoabiturientka , Blogger