Zależało mi, aby ten wpis ukazał się jeszcze przed rozwiązaniem. Mam świadomość, że kiedy ono nastąpi to rzut hormonów będzie tak duży, że różne rzeczy mogą wtedy przychodzić do głowy a chciałam, aby emocje, które chcę przekazać były jak najbardziej autentyczne, pisane w spokoju a nie pod wpływem chwili. No i udało się! Jestem tu i opowiem wam o najdziwniejszym, najszczęśliwszym i najtrudniejszym czasie w życiu kobiety. Przynajmniej na ten moment.